Ponownie wzięłam z szafki banana obrałam go i jadłam go z taką miłością,jakby to był sam Dom.
Jadłam go chyba z pół godziny,ale cud,ze zjadłam. Wstałam,wzięłam do ręki skórkę i wyrzuciłam z delikatnością do kosza.
Podeszłam do laptopa i go włączyłam. Na zegarze była godzina 13:08 a wiec miałam jeszcze 5 godzin.
Pierwsze co włączyłam na laptopie,to Gadu-gadu,skype i Firefox. Weszłam na facebooka po czym sprawdzając najnowsze zdjęcia jakie dodał Matt i Dom,piłam colę. Tak,mieszanie banana z colą to nienajlepszy pomysł. Matt dodał jakieś fotki,na których mierzwi swoją niebieską czuprynę i pije alkohol,natomiast Dom nadodawał same zdjęcia na których jest albo on sam,albo on z mattem. Potem włączyłam Twittera,bo chciałam zobaczyć co nowego wymyślił Tom albo Chris. Tom napisał,że z muse planuje zagrać koncert w Czechach. Fajnie! napewno sie wybiore. Chris dodał przez tą noc milion zdjęć swoich dzieciaków i kilka zdjęć ze swoimi wąsami. Tak,on kocha swoje wąsy. Włączyłam sobie na youtube Muse - Dead star i śpiewając na cały głos,nie zwracając uwagi na to,co pomyślą rodzice tańczyłam skakałam i robiłam wszystko co możliwe. Wzięłam lokówkę,zaczęłam energicznie robić loki. Wyszły mi o dziwo bosko,bo zazwyczaj mi nie wychodzą. Najwyraźniej moje siano na włosach zrozumiało,że mam dziś ważny dzień. Wzięłam całą kosmetyczkę i zaczęłam smarować się tymi chemikaliami na twarzy. Dokleiłam sztuczne rzęsy,pomalowałam usta na czerwono a oczy zrobiłam ładne czarno białe. Wyglądałam na serio,jak gwiazda nocy,ale w sumie dziś nie zależało mi na tym jak wyglądam,ale zależało mi właśnie na Dominicu. Muszę wreszcie przestać o nim tak myśleć! A może ja serio się w nim zakochałam? Może serio zwykła przyjaźń zamieniła się w namiętność? Kurcze,sama nie wiem. Po Dead Star zaczęło lecieć Neutron Star Collision,dzięki czemu powoli zaczęłam się uspokajać.
Na zegarze była już 15:49 a ja byłam tylko pomalowana. Wzięłam czarny lakier do paznokci i zaczęłam starannie pokrywać każdy zakamarek płytki paznokcia. Rodzice w tym czasie powiedzieli,że muszę wyjść na jakiś bankiet,bla bla bla. A niech idą- mi zależy na tym co będzie dziś wieczorem.
Wzięłam się za ubieranie,wyciągnęłam z szafy czarną sukienkę w brokatowym wykończeniem,którą kupiłam na wesele brata. Do tego wzięłam czerwone szpilki i czarną kopertówkę,żeby wyglądać choć raz jak kobieta,a nie chochoł. Na zegarze była 17...Kurcze,co jak tak długo robiłam!?
Chciałam jeszcze zrobić kilka rzeczy,ale doszłam do wniosku,że nie zdążę. Ubrałam się szybko,sprawdzając czy nie jestem rozmazana,oraz czy nie wyglądam jak Dominic nie uczesany. Było ok,nie wyglądałam tak wiec nie miałam się czego bać.Wyszłam z domu,wyciągając klucze z drzwi i szybko zamykając mieszkanie. Nie zapomniałam też,o kluczach do samochodu,który dostałam na moją osiemnastkę od rodziców. Był to Volkswagen Passat B5,szare bardzo ładne autko. Chociaż w nim nie wyglądałam jak biedna dziewczynka...
Dojechałam na miejsce,Cheery Restauration? Tak , to ona.
Zaparkowałam auto w jakimś pomieszczeniu i wyszłam z auta z gracją.Szłam do wejścia jak modelka,żeby broń Boże czegoś nie sknocić. To było coś jak American Top Model,ale ja byłam sama,nie było jurorów,ale skoro Dominica do nich można zaliczyć,to ok. Zauważyłam blondyna po kolorze spodni - zielony. Uśmiechnął się do mnie i ruchem ręki zaprosił do stolika,ja podeszłam również uśmiechając się. Usiadłam,w końcu.
-Cześć...-Patrząc na mnie z zakochaniem (no dobra,moze przesadzam) powiedział powoli.
-Hej - Uśmiechnęłam się,po czym puściłam oczko.
- Śliczne wyglądasz. - Powiedział to tak słodko,że miałam wrażenie że śnie.
-Dziękuje,ty też - Powiedziałam to tak skrępowana jakbym miała zaraz puścić pawia.
- Zamawiasz coś? - Zapytał mnie
- Nie,raczej nie. Albo,hm...Może kawę - Powiedziałam to po dłuższym zastanowieniu.
-Skoro tak,to ja też biore kawę. Może jak wypijemy pojedziemy do mnie? - Zadając to pytanie popatrzyłam na niego z zastanowieniem.
-No,skoro chcesz...-Powiedziałam,próbując mówić i uśmiechając się równocześnie.
Kelner przylazł do nas,patrzył się na mnie jak na żone,ale na szczęście podał nam te kubki z kawą.
Wzięłam spory łyk,bo po takim mamraniu do siebie zaschło mi w gardle.
Patrzyliśmy się cały czas na siebie,pijąc kawe a minęło już ponad 2 godziny.
-...To co,jedziemy do mnie? - Rzucił po długiej chwili milczenia.
-No tak,ale ty jesteś samochodem i ja..-Powiedziałam zamrtowiona
-Okej! Zostawmy tu twój samochód na noc. -Powiedział uradowany.
-Spoko,to chodźmy - Energicznie wstałam z krzesła i zaczęłam sie poprawiać
Dom też wstał. Szliśmy ze sobą w dobrej odległości,ale cały czas wpatrywałam się w jego,jego całego.
Weszliśmy do jego samochodu. Piękne volvo,srebrne a w dodatku mega wygodne. Usiadłam na miejscu pasażera,a Dom na miejscu kierowcy. Jechaliśmy.,jechaliśmy i jechaliśmy. Po godzinnej jeździe zauważyłam ze zwalnia i wjeżdża na jakąś posesję. Nie wielki dom,natomiast z basenem.
Wyszliśmy i znowu szliśmy od siebie dość daleko. Wpatrujac sie w kwiaty i w całe otoczenie,Dom otwierał drzwi. Puścił mnie pierwszą,po czym weszłam i zaczęłam oglądać się z takim zapałem,jakbym pierwszy raz była w dużym domu.Ściągnęłam buty i weszłam do salonu. Dom wszedł za mną.
- Usiądź. - Popatrzył na mnie i pokazał na dość dużą sofe.
-Dobra - Odparłam na tą prośbę.
Usiadł od razu koło mnie,o dziwo dość blisko.
- Słuchaj...wiesz juz po co cię tu zaprosiłem? - Zaczął
- Hm...domyślam się,ale moje przypuszczenia są chyba nie prawdopodobne. - powiedziałam bez zastanowienia.
- Powiem Ci prosto z mostu...A więc mam chyba wrażenie ze jesteś dla mnie kimś więcej niz tylko przyjaciółką. Jak do Ciebie dzwoniłem,to cały czas myślałem o tobie. Poprostu...podobasz mi się - Mówił to,patrząc w moje oczy.
-Naprawde? - Powiedziałam to z uśmiechem,patrząc w jego szare oczy.
Patrzyliśmy sobie w oczy dłuższy czas,poczym Dom powoli zaczął się do mnie zbliżać.
Poczułam jak jego wargi zaczynają dotykać moich,jak delikatnie opuszkami palca dotyka mnie po policzku. Piękne uczucie. Wbiłam w jego czuprynę ręke i dalej sie całowaliśmy,delikatnie..
Popatrzyłam na zegarek i była 23! Odskoczyłam od niego i powiedziałam mu,że muszę iść.
-Nie nie! Nigdzie nie idziesz. - Powiedział to,z troską.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do mamy,musiałam skłamać,że zostałam u "koleżanki".
Na szczęście uwierzyła w moją bajkę i pozwoliła mi zostać. Uradowana odłożyłam telefon i znowu usiadłam koło Doma.
-I co? - zapytał.
-No mogę u Ciebie zostać. - Odpowiedziałam
-To super.
-Ale w czym mam spać? - Zapytałam go znowu
-Spoko,nie denerwuj się,dam ci jakąś moja koszulkę.
Ja będe nosiła koszulke Doma!? nie wierzę,to chyba sen!
Podał mi koszulkę z napisem Spiderman a ja szybko ,skocznymi krokami pobiegłam do toalety za rogiem.
Po 10 minutach,wyszłam przebrana,w wielką koszulkę Doma.
-Nadal ślicznie wyglądasz. - Znowu to powiedział!
Uśmiechnęłam się i usiadłam na posłanym łożku
Wzięłam w ręce kołdrę,położyłam się i czekałam,aż obudzę sie z tego pięknego snu.
Dom podszedł do mnie,pogłaskał mnie po ramieniu i dał buziaka w czoło.
-Słodkich snów. - powiedział z czułością.
Znowu się uśmiechnęłam,po czym zamknęłam oczy.
Anne.
http://www.youtube.com/watch?v=MTvgnYGu9bg
![]() |
| Matt , 20 lat |
![]() |
| Dom , 21 lat |
-------------------------------------
Wielki dedyk dla mojego kartofla Mei <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz