czwartek, 5 kwietnia 2012

Rodział I - "Telefon"

Wygramoliłam się z łóżka dopatrując sie godziny. 8:47,ok. Poszłam do toalety ogarnąć moją czuprynę,bo nie uczesana wyglądam jak mały bachor. Wzięłam kredkę do oczu,po czym mimowolnie zaczęłam rysować kreske.-No szlag! - krzknęłam. Myślałam że wbiłam sobie kredke w oko a ona poprostu sie złamała.
Wzięłam zastrugaczkę i pomalutku,delikatnymi ruchami zaczęłam strugać.

Po kilku minutach poprawianie tej cholernej kreski,poszłam do kuchni coś zjeść.Wzięłam banana,obrałam go i dokładnie przeżuwając każdy kęs wreszcie go skończyłam. Nucąc space dementia pod nosem doszłam do pokoju. Wziełam czarne rurki,biały top z napisem "Muse" i znowu polazłam do kuchni. Wzięłam kolejnego banana,a ze względu na to że miałam ich w szafce trylion to jakoś mi nie zależało na tym czy zjem 10 czy 2. Myślałam cały czas o Dominicu...

Zadzwonił telefon,ach uwielbiam jak Matt molestuje gitare na początku Hyper Music.
-Słucham? - powiedziałam to takim tonem jakbym nie spała jakieś 4 miesiace.
-Anne? Cześć,tu Dominic. - Powiedział swoim anielskim tonem,który uwielbiam.
-Dominic? Hej! Czemu dzwonisz? - Zaczęłam zadawać milion pytań na minutę.
-Słuchaj,to troche nie ładnie tak pytać,bo znamy sie 3 tygodnie...-Chciał skończyć,ale wydawało mi sie że nie chce.
-wal prosto z mostu - uśmiechnęłam się do telefonu
-No ok...A więc,pójdziesz ze mną na spotkanie,albo jak wolisz,na randkę?
-Pewnie ze tak! O mój Boże! ... Ale kiedy? - Powiedziałam z takim entuzjazmem że Dom chyba się przestraszył.
-To do zobaczenia dzis wieczorem o 18 w Cherry Restauration. - Powiedział to z uśmiechem,tak widziałam ze miał uśmiech.
-P-paa - Ale się cieszyłam...
No nie wierze,ten 21-letni blondyn zaprosił mnie na randkę...nie wierzę!

                                 http://www.youtube.com/watch?v=dOCZFChafOQ

---------------
Pierwszy rozdział dedykuję Mei,Cathleen i Olivi :)
                                                                                                     Anne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz