wtorek, 17 kwietnia 2012

Rodział VI - "Czy to mogło sie zdarzyć?"

Obudzona brutalnie,przez namiętny pocałunek Dominica ledwo co tworzyłam oczy,po czym zobaczyłam,że i Dom jest kompletnie nagi i ja. Trochę sie przeraziłam,od razu w oczach ukazało się mi to,co mogliśmy robić. Ale po chwili,zrobiło mi się nie dobrze i pobiegłam do toalety. Wymiotowałam. Było mi strasznie słabo. Po skończeniu tego porannego powitania,wyszłam z toalety po czym  przy wejsciu zobaczyłam Dominica z pytająca miną.
-Co jest? Wymiotowałaś? - narzucił mi tyle pytań,że ja zaczęłam po części nie ogarniać.
-Tak,strasznie mi słabo...-mówiłam to,takim głosem że zapewne Dom nie zrozumiał.
Przytulił mnie,po czym dał mi buziaka w czoło.
-Idź się położyć,zrobię ci herbatę - powiedział mi to,z wielce ogarniającą go czułością.
Po tych słowach,poszłam do sypialni. Ubrałam na siebie leżąca obok koszulę,którą zapewne Dominic mi ściągnął. Ale nie wnikam. Wzięłam energicznie pilot z szafki i włączyłam wiadomości.
Gadali coś o koncercie Justina Biebera,ech,wszędzie o nim piszą! Położyłam się do łóżka,po czym zauważyłam już stojącego u mojego boku blondyna.
-Masz - podał mi herbatę,która pachniała bananami.
-Dziękuję,kochany jesteś - Powiedziałam mu to i zaczęłam pić herbatę.
Była wyjątkowo pyszna.Po chwili poczułam skurcz w okolicach brzucha i strasznie się skuliłam.
-Ej,co jest?! - Dominic zaczął histeryzować,jakby zobaczył małpę,która goli sobie pachy.
Po jednym mocnym skurczu,wróciłam do własnej pozycji.Ale w głowie zapaliło mi się swiatełko.
-Dominic...-zaczęłam mówić,ale nie chciałam dokończyć.
-Tak? -popatrzył na mnie,oczami słodkiego pieska.
-Ja sądzę,że mogę...
-co możesz?
-...być w ciąży. - powiedziałam mu,wpatrując się w kubek z nagą kobietą. Czy on tylko takie miał kubki?
- Nie zaprzeczę,że chciałbym być ojcem. Ale dla pewności zrób test. - byłam zdziwiona tym,jak Dominic się o mnie troszczy.
Wyszedł z pokoju,po czym po chwili usłyszałam trzaskające drzwi.
Leżałam w łóżku dalej wpatrujac się w kubek. Był obleśny,ale przynajmniej herbata była pyszna.
Już po 5 minutach uslyszałam ponownie trzaskające drzwi. To był Matt z Olivią.
-Dziewczyno!!! Urodzisz małe zetasiątko!!! - podskakiwał biorąc każdą moją pomadkę w sypialni i smarując sie nimi.
-Matt uspokój się,zetas a dziecko to duża różnica - zaczęła uspokajać go Olivia,po czym dała mu buziaka w czoło.
-Matt nawet jeśli,to nie karm jego samymi bananami - powiedziałam rozkazem,nakazując mu palcem.
-Liv,będziesz ciocią! - uśmiechnęłam się do niej,po czym ona też.
-Fajnie! Chociaż raz bede mogła niańczyć inne dziecko niż Matthew.
-hahah jakie śmieszne! A kto ci dziś zrobił naleśniki które smakowały bananami - Matt podszedł do Olivii z miną "dawaj na ring".
-Dobra spokój - uspokoiłam ich,bo nie chciałam bójki.
Po następnych kilku minutach,teraz ciszy,usłyszałam znowu trzaskające drzwi.
-Mam! - podskakując podał mi test a ja szybko poszłam do toalety.


Po kilkunastu minutach wyszłam szczęśliwa z toalety.
-Dominic! Będziesz ojcem! - rzuciłam mu się w ramiona po czym o odwzajemnił uścisk.
-Super! Zawsze marzyłem żeby być tatusiem. - Powiedział to ze swoim popularnym wyszczerzem,który zawsze mnie rozśmieszał.
-Ale obiecuj,że nigdy mnie nie zostawisz - popatrzyłam na niego pytająco,po czym złapałam go za rękę.
-Nigdy,nigdy,nigdy. Jesteś  moim życiem. - powiedział to,patrząc mi bardzo prosto w oczy.

                                      http://www.youtube.com/watch?v=Pgum6OT_VH8
------------------------------
Duża dedykacja dla przyszłej ciotki :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz