piątek, 15 czerwca 2012

Rodział VIII - "Drogi pamiętniczku?"

Drogi pamiętniczku...
Nie. Inaczej to trzeba zacząć.
Nie wiem dlaczego się tak zaniedbałam,dlaczego nie wzięłam pamiętnika ze sobą..
Dużo się u mnie zmieniło. Jestem jakoś bardziej pozytywnie nastawiona do życia.
To wszystko stało się przez Doma,a generalnie przez to,jak mnie kocha,jakim uczuciem mnie obdarza.
Nigdy nie myślałam,że tak się w sobie zakochamy,jesteśmy jak stare dobre małżeństwo,ale bez kłótni.
A stało się to dlatego,że on będzie ojcem dziecka,które jest w moim brzuchu. Skąd wiemy,czy zaakceptuje to rodzicielstwo,czy będzie dobrym ojcem?
Usłyszałam trzask drzwi.
Dom wleciał do kuchni jak opętany. Zasiadł na krześle i zaczął dziwacznie ryczeć.
-Dom,co jest? - zapytałam go,lekko szturchając go po ramieniu.
-Nie wiesz?! Na serio?! Nic?! -Histeryzował
-Nie mam zielonego pojęcia.
-Słuchaj no,Matt się zmienił,nic a nic ze mną nie chce robić!
Tylko Olivia Olivia Olivia.
No cóż,w sumie on zawsze miał w sercu Olivię,nie dziwię  mu sie,to jego dziewczyna.
-Dom,uświadom to sobie że to jego pierwsza,prawdziwa miłość! Nie to co Gaia,albo ktoś tam.
Nastała cisza,Dominic pokazał mi na krzesło po czym zaczął patrzeeć mi się w oczy.
-Ale dlaczego nie chce spędzić czas z nami,z Muse?!
-Dominic! Uspokój się,nie mam wady słuchu!
-No dobra..
Żeby odwrócić uwagę,od jego mjusowych problemów,złapałam jego dłoń i przystawiłam do brzucha.
-Czujesz? To dziecko,które tu jest,będzie nasze. Nauczysz je grać na perkusji,Matt  śpiewu,a Chris grania na basie. Nie bądź zły,że Matt kocha Liv.
Było już totalnie cicho,nawet radio zaczęło szumieć,zamiast grać.
Dominic pogłaskał mnie po policzku,wstał i dał wielkiego buziaka w czoło.
-Dziękuje za to,że jesteś. Faktycznie zakochał się w niej tak jak ja w tobie.
Uśmiechnęłam się,no wiedziałam,że prędzej czy później się pogodzą...

piątek, 27 kwietnia 2012

Rodział VII - "Zakupy"

Po długim momencie,patrzenia w oczy Dominikowi,usłyszałam śmiech Matta.
Nie dziwie mu się,20 minut nieustannego patrzenia sobie w oczy nieco nudzi.
-I love you endlessly...-Blondyn zamruczał mi do ucha, po czym zaczął ubierać trampki.
Zrobiło mi się słabo jak to powiedział,słabo pozytywnie.
-Gdzie idziesz? - Zapytałam.
-Zabieram Cię za zakupy-Powiedział swoim niesamowitym akcentem.
Wzięłam swoje trampki,które bardzo przypominały Dominikowe.
-A wy gdzie? - Zapytał nas,skaczący po całym mieszkaniu Matt.
-A na zakupy - Odpowiedziałam.
-Kupicie banany? - Podszedł do mnie i patrzył się na mnie miną małego szczeniaczka.
-Kuupimy..


*20 minut później*


Jechaliśmy już moim autem,które dość długo stało na podjeździe.Dominic nalegał,aby prowadzić,więc dałam mu prawo.
-Em...Dominic ma się rozumieć to ciuchy dla Ciebie? Ja nie mam pieniędzy. - powiedziałam patrząc na niego.
-Słuchaj,zaniedługo będziemy rodzicami,a pani ciężarna musi mieć przecież jakieś ubrania. - powiedział z miną "no a nie"
-A pieniądze? - tak,pieniądze to był mój najgorszy szczegół. Nigdy nie wydawałam za dużo,kiedy ktoś mnie sponsorował.
-Z pieniędzmi nie ma problemu. - odpowiedział.
-Dominic ale ja nie chce od Ciebie pieniędzy...-tłumaczyłam mu dalej.
Bez skutku.
-Anne,bądz spokojna. Z miłości zrobie wszystko. - odparł.
-No dobrze,ale nie chce wiele.
-Kupię Ci tyle ile będe chciał.
-Dominic...-to zdanie przerwał mi już pocałunkiem w policzek.
Po chwili,staliśmy w wielkiej galerii. Nie chodziłam do galerii bo nie chciałam wydawać dużo pieniędzy na zwykłe ciuchy.
-Ale to duże...
-Anne? Nigdy nie byłaś w galerii?
-Nie chodzę do niej.
-Czas to zmienić.
Buszując po sklepach dopatrywałam się różnych rzeczy,ale tylko o kilka prosiłam Dominica.
On też za moją prośbą kupił troche rzeczy...TROCHE...haha.
Kilka milionów par spodni i trampek...
Ja zaś wybrałam kilka przestronnych sweterków i koszulek. Przez to,że Dominic dosłownie mi groził,musiałam zabezpieczyć się także w kilka par spodni i butów.
-Podoba się? -zapytał.
-Bardzo...dziękuję. Odwdzięcze Ci się.
-Wystarczy mi to że jesteś.
Przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło.
Po 10 minutach wyszliśmy,Dominic znowu z nową torbą. Jak on może tyle kupować?!

Nie wiem dlaczego,ale Dominic zaciągnął mnie do lasu. Bałam się,ale świat do odważnych należy.
Pokazał mi kawałek ziemi,na którym miałam położyć. Złapał mnie za ręke,przycisnął do drzewa i zaczął namiętnie całować. Ja oczywiście nie pogardziłam tym i odwzajemniłam to. W lasku nikogo nie było,a więc swobodnie mogliśmy się wycałować na zapas. A pfe,jaki zapas. Tego człowieka mogłabym całować i całować.
-Kocham Cię - zamruczał mi do ucha i kontynuował czynność.
- Ja Ciebie też - i mocniej wpiłam się w usta blondyna.
Było to jak hipnoza,jak sen z którego nigdy nie chciałabym się obudzić. Miałam  wrażenie że ten pocałunek trwa wiecznie,że nigdy sie nie skończy...
Trwaliśmy tak długo,ale nie sprawiało mi to problemu. Sam zaciągnął mnie do całowania i sam zaciągnął mnie do lasu. Kiedy pomyślałam że będe mieć dziecko...z nim...Robiło mi się dobrze. Wiedziałam że ojciec będzie odpowiedzialny,przez co i ja będe szczęśliwą matką. Wskoczyłam na Doma a jemu nie sprawiało to problemu. Jedną ręka mnie podtrzymywał a drugą dotykał moje włosy.
Po kilkunastu minutach zauwazyliśmy,że zrobiło się ciemno,a więc musieliśmy jechać do domu. Wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy. O dziwo po 15 minutach byliśmy w domu. Ale co spotkaliśmy ? Matta śpiącego na ramieniu Liv. Było to słodkie,jak i śmieszne. Ale cóż. Byłam tak zmęczona że nawet nagi Matt śpiący na nogach nagiej Olivii by mnie nie rozśmieszył. Dominic ledwo co powstrzymał się od śmiechu,ale udało mu się.Przebrałam się w koszulkę i położyłam się od śpiącego już Doma. Tak.on bardzo szybko zasypia.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Rodział VI - "Czy to mogło sie zdarzyć?"

Obudzona brutalnie,przez namiętny pocałunek Dominica ledwo co tworzyłam oczy,po czym zobaczyłam,że i Dom jest kompletnie nagi i ja. Trochę sie przeraziłam,od razu w oczach ukazało się mi to,co mogliśmy robić. Ale po chwili,zrobiło mi się nie dobrze i pobiegłam do toalety. Wymiotowałam. Było mi strasznie słabo. Po skończeniu tego porannego powitania,wyszłam z toalety po czym  przy wejsciu zobaczyłam Dominica z pytająca miną.
-Co jest? Wymiotowałaś? - narzucił mi tyle pytań,że ja zaczęłam po części nie ogarniać.
-Tak,strasznie mi słabo...-mówiłam to,takim głosem że zapewne Dom nie zrozumiał.
Przytulił mnie,po czym dał mi buziaka w czoło.
-Idź się położyć,zrobię ci herbatę - powiedział mi to,z wielce ogarniającą go czułością.
Po tych słowach,poszłam do sypialni. Ubrałam na siebie leżąca obok koszulę,którą zapewne Dominic mi ściągnął. Ale nie wnikam. Wzięłam energicznie pilot z szafki i włączyłam wiadomości.
Gadali coś o koncercie Justina Biebera,ech,wszędzie o nim piszą! Położyłam się do łóżka,po czym zauważyłam już stojącego u mojego boku blondyna.
-Masz - podał mi herbatę,która pachniała bananami.
-Dziękuję,kochany jesteś - Powiedziałam mu to i zaczęłam pić herbatę.
Była wyjątkowo pyszna.Po chwili poczułam skurcz w okolicach brzucha i strasznie się skuliłam.
-Ej,co jest?! - Dominic zaczął histeryzować,jakby zobaczył małpę,która goli sobie pachy.
Po jednym mocnym skurczu,wróciłam do własnej pozycji.Ale w głowie zapaliło mi się swiatełko.
-Dominic...-zaczęłam mówić,ale nie chciałam dokończyć.
-Tak? -popatrzył na mnie,oczami słodkiego pieska.
-Ja sądzę,że mogę...
-co możesz?
-...być w ciąży. - powiedziałam mu,wpatrując się w kubek z nagą kobietą. Czy on tylko takie miał kubki?
- Nie zaprzeczę,że chciałbym być ojcem. Ale dla pewności zrób test. - byłam zdziwiona tym,jak Dominic się o mnie troszczy.
Wyszedł z pokoju,po czym po chwili usłyszałam trzaskające drzwi.
Leżałam w łóżku dalej wpatrujac się w kubek. Był obleśny,ale przynajmniej herbata była pyszna.
Już po 5 minutach uslyszałam ponownie trzaskające drzwi. To był Matt z Olivią.
-Dziewczyno!!! Urodzisz małe zetasiątko!!! - podskakiwał biorąc każdą moją pomadkę w sypialni i smarując sie nimi.
-Matt uspokój się,zetas a dziecko to duża różnica - zaczęła uspokajać go Olivia,po czym dała mu buziaka w czoło.
-Matt nawet jeśli,to nie karm jego samymi bananami - powiedziałam rozkazem,nakazując mu palcem.
-Liv,będziesz ciocią! - uśmiechnęłam się do niej,po czym ona też.
-Fajnie! Chociaż raz bede mogła niańczyć inne dziecko niż Matthew.
-hahah jakie śmieszne! A kto ci dziś zrobił naleśniki które smakowały bananami - Matt podszedł do Olivii z miną "dawaj na ring".
-Dobra spokój - uspokoiłam ich,bo nie chciałam bójki.
Po następnych kilku minutach,teraz ciszy,usłyszałam znowu trzaskające drzwi.
-Mam! - podskakując podał mi test a ja szybko poszłam do toalety.


Po kilkunastu minutach wyszłam szczęśliwa z toalety.
-Dominic! Będziesz ojcem! - rzuciłam mu się w ramiona po czym o odwzajemnił uścisk.
-Super! Zawsze marzyłem żeby być tatusiem. - Powiedział to ze swoim popularnym wyszczerzem,który zawsze mnie rozśmieszał.
-Ale obiecuj,że nigdy mnie nie zostawisz - popatrzyłam na niego pytająco,po czym złapałam go za rękę.
-Nigdy,nigdy,nigdy. Jesteś  moim życiem. - powiedział to,patrząc mi bardzo prosto w oczy.

                                      http://www.youtube.com/watch?v=Pgum6OT_VH8
------------------------------
Duża dedykacja dla przyszłej ciotki :D

wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział V - "You're my plug in baby"

Obok mnie Dominic i Matt dosłownie lali ze śmiechu zapewne z głupich żartów Matta. Naoopowiadał pewnie Domowi znowu jakichś bajek o zetasach i bananach. Udając że śpię,zaczęłam wsłuchiwać sie w to co oboje mówią. Mówili coś o kobietach które będą grać w teledysku że jedna to dziewczyna Matta., Fajnie by było poznać jego dziewczyne!
może jest fajna? W którymś momencie Dominic zaczął do mnie podchodzić zeby mnie obudzić,ale skocznym ruchem wyskoczyłam z łóżka.
-Chyba Ci nie wyszło! - Rzuciłam go ze złowieszczym uśmieszkiem na kanapę.
W tym samym momencie Matt wyszedł mało zaciekawiony tym,co będziemy robili.
Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam mierzwić mu włosy. W którymś momencie opuszkami palców dotknęłam jego ucho,a potem policzek,jego ręka zaczęła zaś mierzwić moje włosy,potem dotykacjąc leciutko moich bioder,zaczął się do mnie zbliżać. Ja też nie pogardziłam tym i także zaczęłam zblizać swą twarz do jego twarzy. Po chwili,jego usta dotykały moich moja ręka zaczęła energicznie pociągać jego włosy,ale Dominikowi chyba nie sprawiało to problemu. On potem zaczął całować moją szyję,co o dziwo bardzo mi się spodobało. Założył mi włosy za ucho i ponownie przyciągnął do siebie,co też było nie zaprzeczę - bardzo fajne.
Potem podekscytowany Matt wlazł nam do pokoju w momencie który zaczął mi się podobać.
Puściłam oczko do Dominika po czym poszłam do pokoju ubierać moje szpilki,które i tak były jedynym obuwiem jakie miałam. Wzięłam swój czarny płaszczyk,który też był jedyną kurtką jaką miałam. Po chwili usłyszałam mój dzwonek telefonu,tak Hyper Music.Na wyświetlaczu był numer mojej mamy. Przerażona tym,co powie odebrałam. Okazało się,że to jedynie nagrane na sekretarkę przeprosiny i jakiś tekst,że będe mieszkała z jakąś laską,Olivią? Powiedziała też,że nie będzie ich w domu dość długi czas. Wisi mi to...
Po kilku minutach znalazłam się w nie wielkim samochodzie Matta,natomiast na tyle siedziała jego dziewczyna. Długo gadałyśmy. Nawet okazało się że to moja współlokatorka,a jest super miła.
Po dojechaniu na plan,obie wyszłyśmy nie patrząc na chłopaków,zagadane dokładnie o wszystkim.
Wsłuchując się w Matta gwałcącego gitarę na początku Plug in baby strasznie się rozmarzyłam.
Wyobrażałam sobie mnie i Dominika przytulonych do siebie. Nawet nie zauważyłam,a Matt przestał grać swoją solówkę. Dominic cały czas wpatrywał się we mnie,i za każdym razem kiedy kamera schodziła z niego puszczał mi oczko. Po 10 minutach,a więc po nagraniu kilku scen chłopaki mieli 5 minutową przerwę,aby się napić. Matt poszedł do Olivii,a ja podekscytowana pobiegłaam pośpiesznie do Dominika ,po czym rzuciłam mu się na szyje. Usiadłam na kolanach i zaczęłam stroić mu komplementy,generalnie po to żeby był na planie cały czas uśmiechniety. Kobiety które grały w teledyskach były strasznie zadufane w sobie,a kiedy próbowałam do nich zagadać,energicznie odwracały swoje ciała i szły w przeciwną stronę.Po charakterystycznym "dzwonku" pobiegłam znowu w stronę Olivii i znowu zaczęłyśmy gadać o różnych rzeczach.

Po kilkudziesięciu minutach nagrywania teledysku,z Olivią zrobiłyśmy się strasznie senne. Reżyser przyniósł nam 2 materace,a więc ja i Liv mogłyśmy sobie uciąć drzemkę w oddzielnym pomieszczeniu.

                                    http://www.youtube.com/watch?v=dbB-mICjkQM
------------------------------------
Mylifewithmaffo.blogspot.com - Blog książkowej Olivii.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział IV - "Poznaj Matta"

Po ponownym wyjściu blondyna z toalety,pachnącego niczym cała perfumeria,nadszedł czas abym to ja się ubrała. Dominic podał mi swoje czerwone spodnie,o dziwo dobre na mnie i jakąś obcisłą koszulkę w panterkę. Ja uradowana,że będe nosiła ciuchy blondyna poszłam skocznym ruchem do toalety. Wzięłam gorący prysznic i umyłam twarz,bez świadomości,że nie mam żadnych kosmetyków przy sobie.
-Dominic! Nie masz czasem jakiejś kredki do oczu? - powiedziałam bez pomyślenia,że Dominic to chłopak.
-Jakaś dziewczyna na imprezie zostawiła kredkę do oczu,leży w szafce na dole! - krzyczał do mnie z sypialni.
Dzięki Bogu kredka leżała pod umywalką,na szczęście była czarna. Tusz do rzęs był mi nie potrzebny,ale leżał też w tej szafce. Lekko musnęłam rzęsy i odstawiłam tusz na miejsce. Pod nosem zaczęłam sobie nucić Undisclosed Desires przez co Dominic parsknął śmiechem. Stałam w jego czerwonych spodniach na dywanie w panterkę więc nie dziwie się,że to było śmieszne.
-A wogóle to gdzie jest Matt? - zapytałam go,bo chciałam wiedzieć gdzie jest chłopak o którym częściej mówią w telewizji niż o Domie.
-Powinien za 10 minut być. - Odparł zapatrzony w MTV.
Na tą wieść zaświeciły mi sie oczy i zachwycona zaczęłam latać po całym mieszkaniu,nie zważając na to że jest takie ogromne.
Po kilku minutach mojego skakania ktoś zapukał do drzwi. Poleciałam szybko do drzwi żeby otworzyć.
W drzwiach ukazał się ten niebieskowłosy chudzielec,ubrany prawie tak samo jak ja,jedynie koszulkę miał z bananem.
-No cześć - powiedziałam pierwsza bo nie chciałam być nie miła.
- Kim ty jesteś?! - Zaczął krzyczeć jak przerożony,jakby zobaczył prawdziwego zetasa.
-Spokojnie,jestem Anne.-Zaczęłam go uspokajać.
Bez skutku.
-Jaka Anno?! Dominic dlaczego ty sprowadzasz ufo do domu?!- Jego histeria była słodka,jak i wkurzająca bo czułam sie jak prawdziwe ufo.
Dominic skocznym ruchem wstał z łóżka i podszedł do Matta patrząc na niego z dziwnym zaciekawieniem.
-Jakie ufo? to moja dziewczyna,Anne. - Mówiąc to popatrzył na mnie a mi zaświeciły się oczy.
-Anne,poznaj Matta. Straszny histeryk,zawsze jak śpi trzyma w ręku banana.
Na tą wiadomość parsknęłam śmiechem,ale po chwili zamienił on się w głośny śmiech.
-Tak,bardzo śmieszne. W teście wyszło mi,że bananem będe mógł zaatakować zombie! - Zaczął znowu patrzeć na mnie złowieszczo,po czym oboje zaczęliśmy się śmiać z Dominikiem.
-Tak Matt,według Ciebie zombie przyjdzie i zje twoją kolekcję spodni.-zaczął mówić Dominic do Matta.
-haha bardzo śmieszne! Ciekawe co być zrobił jakby zombie zjadło twój szczęśliwy pasek w panterkę! Przecież dziś nagrywamy teledysk do plug in baby,nie byłoby Ci szkoda?!- Matt ponownie zaczął swoją histerię.
-Dobra ludzie spokój! - zaczęłam śmiać się i krzyczeć równoczeście.
-Hej ślicznotko a może pójdziesz z nami na tworzenie teledysku plug in baby?- Powiedział Matt.
-Bardzo chętnie - Powiedziałam mu,z miłą miną.
Dominic popatrzył na Matta dość nie chętnie ale po chwili się uśmiechnął.
Matt wyciągnął z kieszeni farbę do włosów i poszedł do toalety. Po 20 minutach wyszedł czarnowłosy chłopak
-Podoba wam się? - zapytał podekscytowany.
-Bardzo ładnie - rzuciłam mu komplementem żeby nie czuł się znów opętany przez Zetasy.
O 23 mieliśmy jechać,.

                                   http://www.youtube.com/watch?v=R8OOWcsFj0U
-----------------------------------------------
Pozdrówka dla Olivi,Akimody i Palebride ;)

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział III - "Poranek"

Po długim,obfitym śnie obudziłam się. Obok mnie leżał blondyn w samych bokserkach. Po minimalnym otworzeniu oczu dało się zobaczyć,jak bacznie się mi przypatrywał. Na zegarku była 7:45 a więc obudziłam sie w miare standardowo. Ledwo co wstałam,ale Dominic już siedział u mojego boku. Pogłaskał mnie po policzku,założył mi jeden kosmyk włosów za ucho i zaczął się do mnie powoli zbliżać.Dzieliło nas tylko kilka centymetrów a tu nagle przypomniałam sobie,ze jeszcze nie umyłam zębów i mam dziwny poranny posmak w buzi. Odskoczyłam od chłopaka energicznie i pobiegłam do toalety. Wzięłam na palec pastę,bo nie chciałam korzystać z szczoteczki Doma.Wbijając sobie paznokieć w każdy zakamarek zęba wreszcie odczułam,że posmak zniknął. Wypłukałam szybko usta i pobiegłam do niego. Leżał i oglądał kanał muzyczny,na którym leciało "Muse official top 20". Dosiadłam się do niego i zaczęłam oglądać. Pierwsze było Sing for absolution,a dzięki temu,że jest to dość spokojne,mogłam jakoś uwieść Dominica i wreszcie go pocałować. Uśmiechnęłam się do niego i pogłaskałam go po blond czuprynie.

Kiedy wreszcie popatrzył mi w oczu zaczęłam powoli,z gracją się do niego zbliżać. Po kilku sekundach poczułam jak wreszcie jego wargi dotykają moich,a jego ręce moich bioder.Po kilku minutach ciągłego całowania się wreszcie sie odciągnęliśmy. To całowanie było jak magnes. Ja poszłam do kuchni coś zrobić na śniadanie,a Dominic dalej leżał roznegliżowany w łóżku.Wreszcie zaczęło lecieć coś mocniejszego - hyper music. Z początku myślałam,że mój telefon dzwoni,ale okazało się że to telewizja.Wyciągnęłam z lodówki jajka,masło i kilka plastrów szynki. Potem zaczęłam szukać szafki z patelnią,ale w końcu znalazłam.Wzięłam zapaliczke i podpaliłam pod gazem. Po 20 minutach smażenia nałożyłam jedzenie na talerz i zaniosłam do pokoju. Dominic bardzo ucieszył sie na widok żarełka i w sumie mu się nie dziwie,bo na serio to co zrobiłam wyglądało apetycznie. Zaczęliśmy jeść w tym samym czasie,oboje jedliśmy szybko,ale mam nadzieję że ja nie wyglądałam jak zagłodzone dziecko.
Po chwili zjedliśmy a ja zaniosłam talerze. Wzięłam gąbke i zaczęłam starannie szorować talerze. Dominic zniknął tuż po zjedzeniu,bo poszedł do toalety zapewne się umyć..nie wnikam.
Po umyciu naczyń poszłam ponownie do łóżka,żeby dokończyć oglądanie. Leciało akurat Neutron Star Collision. Nie wiem dlaczego,ale dziwnie w tej piosence się zakochałam. Mogłabym słuchać jej godzinami bo to przy niej sie zakochałam.

Potem leciało Dead Star,dzięki której nareszcie miałam szansę sobie poskakać po pokoju,i pograć po powietrznej gitarze. Po kilku sekundach wyszedł Dominic,ubrany w swoje piękne żółte rurki i koszulke z "Keep Calm". Zaczął głośno się śmiać,a ja uśmiechać. No bo w sumie widzieć rudzielca w o 4 rozmiary za dużej koszulce to nie jest codzienny widok.Ale potem znowu się wrócił do toalety i zaczął się cały czas perfumować.

                                                  http://www.youtube.com/watch?v=L4c4myEJL8k
----------------------------------------------------
Dedykacja dla Olivi <3333 :*

czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział II - "Spotkanie"

Dochodząc do siebie,po nagłym telefonie od tego blondyna,usiadłam na krześle.
Ponownie wzięłam z szafki banana obrałam go i jadłam go z taką miłością,jakby to był sam Dom.
Jadłam go chyba z pół godziny,ale cud,ze zjadłam. Wstałam,wzięłam do ręki skórkę i wyrzuciłam z delikatnością do kosza.

Podeszłam do laptopa i go włączyłam. Na zegarze była godzina 13:08 a wiec miałam jeszcze 5 godzin.
Pierwsze co włączyłam na laptopie,to Gadu-gadu,skype i Firefox. Weszłam na facebooka po czym sprawdzając najnowsze zdjęcia jakie dodał Matt i Dom,piłam colę. Tak,mieszanie banana z colą to nienajlepszy pomysł. Matt dodał jakieś fotki,na których mierzwi swoją niebieską czuprynę i pije alkohol,natomiast Dom nadodawał same zdjęcia na których jest albo on sam,albo on z mattem. Potem włączyłam Twittera,bo chciałam zobaczyć co nowego wymyślił Tom albo Chris. Tom napisał,że z muse planuje zagrać koncert w Czechach. Fajnie! napewno sie wybiore. Chris dodał przez tą noc milion zdjęć swoich dzieciaków i kilka zdjęć ze swoimi wąsami. Tak,on kocha swoje wąsy. Włączyłam sobie na youtube Muse - Dead star i śpiewając na cały głos,nie zwracając uwagi na to,co pomyślą rodzice tańczyłam skakałam i robiłam wszystko co możliwe. Wzięłam lokówkę,zaczęłam energicznie robić loki. Wyszły mi o dziwo bosko,bo zazwyczaj mi nie wychodzą. Najwyraźniej moje siano na włosach zrozumiało,że mam dziś ważny dzień. Wzięłam całą kosmetyczkę i zaczęłam smarować się tymi chemikaliami na twarzy. Dokleiłam sztuczne rzęsy,pomalowałam usta na czerwono a oczy zrobiłam ładne czarno białe. Wyglądałam na serio,jak gwiazda nocy,ale w sumie dziś nie zależało mi na tym jak wyglądam,ale zależało mi właśnie na Dominicu. Muszę wreszcie przestać o nim tak myśleć! A może ja serio się w nim zakochałam? Może serio zwykła przyjaźń zamieniła się w namiętność? Kurcze,sama nie wiem. Po Dead Star zaczęło lecieć Neutron Star Collision,dzięki czemu powoli zaczęłam się uspokajać.
Na zegarze była już 15:49 a ja byłam tylko pomalowana. Wzięłam czarny lakier do paznokci i zaczęłam starannie pokrywać każdy zakamarek płytki paznokcia. Rodzice w tym czasie powiedzieli,że  muszę wyjść na jakiś bankiet,bla bla bla. A niech idą- mi zależy na tym co będzie dziś wieczorem.


Wzięłam się za ubieranie,wyciągnęłam z szafy czarną sukienkę w brokatowym wykończeniem,którą kupiłam na wesele brata. Do tego wzięłam czerwone szpilki i czarną kopertówkę,żeby wyglądać choć raz jak kobieta,a  nie chochoł. Na zegarze była 17...Kurcze,co jak tak długo robiłam!?
Chciałam jeszcze zrobić kilka rzeczy,ale doszłam do wniosku,że nie zdążę. Ubrałam się szybko,sprawdzając czy nie jestem rozmazana,oraz czy nie wyglądam jak Dominic nie uczesany. Było ok,nie wyglądałam tak wiec nie miałam się czego bać.Wyszłam z domu,wyciągając klucze z drzwi i szybko zamykając mieszkanie. Nie zapomniałam też,o kluczach do samochodu,który dostałam na moją osiemnastkę od rodziców. Był to Volkswagen Passat B5,szare bardzo ładne autko. Chociaż w nim nie wyglądałam jak biedna dziewczynka...

Dojechałam na miejsce,Cheery Restauration? Tak , to ona.
Zaparkowałam auto w jakimś pomieszczeniu i wyszłam z auta z gracją.Szłam do wejścia jak modelka,żeby broń Boże czegoś nie sknocić. To było coś jak American Top Model,ale ja byłam sama,nie było jurorów,ale skoro Dominica do nich można zaliczyć,to ok. Zauważyłam blondyna po kolorze spodni - zielony. Uśmiechnął się do mnie i ruchem ręki zaprosił do stolika,ja podeszłam również uśmiechając się. Usiadłam,w końcu.
-Cześć...-Patrząc na mnie z zakochaniem (no dobra,moze przesadzam) powiedział powoli.
-Hej - Uśmiechnęłam się,po czym puściłam oczko.
- Śliczne wyglądasz. - Powiedział to tak słodko,że miałam wrażenie że śnie.
-Dziękuje,ty też - Powiedziałam to tak skrępowana jakbym miała zaraz puścić pawia.
- Zamawiasz coś? - Zapytał mnie
 - Nie,raczej nie. Albo,hm...Może kawę - Powiedziałam to po dłuższym zastanowieniu.
-Skoro tak,to ja też biore kawę. Może jak wypijemy pojedziemy do mnie? - Zadając to pytanie popatrzyłam na niego z zastanowieniem.
-No,skoro chcesz...-Powiedziałam,próbując mówić i uśmiechając się równocześnie.
Kelner przylazł do nas,patrzył się na mnie jak na żone,ale na szczęście podał nam te kubki z kawą.
Wzięłam spory łyk,bo po takim mamraniu do siebie zaschło mi w gardle.
Patrzyliśmy się cały czas na siebie,pijąc kawe a minęło już ponad 2 godziny.
-...To co,jedziemy do mnie? - Rzucił po długiej chwili milczenia.
-No tak,ale ty jesteś samochodem i ja..-Powiedziałam zamrtowiona
-Okej! Zostawmy tu twój samochód na noc. -Powiedział uradowany.
-Spoko,to chodźmy - Energicznie wstałam z krzesła i zaczęłam sie poprawiać
Dom też wstał. Szliśmy ze sobą w dobrej odległości,ale cały czas wpatrywałam się w jego,jego całego.
Weszliśmy do jego samochodu. Piękne volvo,srebrne a w dodatku mega wygodne. Usiadłam na miejscu pasażera,a Dom na miejscu kierowcy. Jechaliśmy.,jechaliśmy i jechaliśmy. Po godzinnej jeździe zauważyłam ze zwalnia i wjeżdża na jakąś posesję. Nie wielki dom,natomiast z basenem.
Wyszliśmy i znowu szliśmy od siebie dość daleko. Wpatrujac sie w kwiaty i w całe otoczenie,Dom otwierał drzwi. Puścił mnie pierwszą,po czym weszłam i zaczęłam oglądać się z takim zapałem,jakbym pierwszy raz była w dużym domu.Ściągnęłam buty i weszłam do salonu. Dom wszedł za mną.
- Usiądź. - Popatrzył na mnie i pokazał na dość dużą sofe.
-Dobra - Odparłam na tą prośbę.
Usiadł od razu koło mnie,o dziwo dość blisko.
- Słuchaj...wiesz juz po co cię tu zaprosiłem? - Zaczął
- Hm...domyślam się,ale moje przypuszczenia są chyba nie prawdopodobne. - powiedziałam bez zastanowienia.
- Powiem Ci prosto z mostu...A więc mam chyba wrażenie ze jesteś dla mnie kimś więcej niz tylko przyjaciółką. Jak do Ciebie dzwoniłem,to cały czas myślałem o tobie. Poprostu...podobasz mi się - Mówił to,patrząc w moje oczy.
-Naprawde? - Powiedziałam to z uśmiechem,patrząc w jego szare oczy.
Patrzyliśmy sobie w oczy dłuższy czas,poczym Dom powoli zaczął się do mnie zbliżać.
Poczułam jak jego wargi zaczynają dotykać moich,jak delikatnie opuszkami palca dotyka mnie po policzku. Piękne uczucie. Wbiłam w jego czuprynę ręke i dalej sie całowaliśmy,delikatnie..
Popatrzyłam na zegarek i była 23! Odskoczyłam od niego i powiedziałam mu,że muszę iść.
-Nie nie! Nigdzie nie idziesz. - Powiedział to,z troską.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do mamy,musiałam skłamać,że zostałam u "koleżanki".
Na szczęście uwierzyła w moją bajkę i pozwoliła mi zostać. Uradowana odłożyłam telefon i znowu usiadłam koło Doma.
-I co? - zapytał.
-No mogę u Ciebie zostać. - Odpowiedziałam
-To super.
-Ale w czym mam spać? - Zapytałam go znowu
-Spoko,nie denerwuj się,dam ci jakąś moja koszulkę.
Ja będe nosiła koszulke Doma!? nie wierzę,to chyba sen!
Podał mi koszulkę z napisem Spiderman a ja szybko ,skocznymi krokami pobiegłam do toalety za rogiem.
Po 10 minutach,wyszłam przebrana,w wielką koszulkę Doma.
-Nadal ślicznie wyglądasz. - Znowu to powiedział!
Uśmiechnęłam się i usiadłam na posłanym łożku
Wzięłam w ręce kołdrę,położyłam się i czekałam,aż obudzę sie z tego pięknego snu.
Dom podszedł do mnie,pogłaskał mnie po ramieniu i dał buziaka w czoło.
-Słodkich snów. - powiedział z czułością.
Znowu się uśmiechnęłam,po czym zamknęłam oczy.

                                                                                                   Anne.
                                             http://www.youtube.com/watch?v=MTvgnYGu9bg
Matt , 20 lat
        
Dom , 21 lat

-------------------------------------
Wielki dedyk dla mojego kartofla Mei <3